Pierwszy prowadził Marcin a ja trochę zdrzemnęłam się na przednim siedzeniu, przytulona do podusi od mojego narzeczonego. O 01:53 zatrzymaliśmy się na stacji, zjedliśmy po bułce a ja na kupiłam jakieś chipsy żebyśmy mieli trochę słodko. Stwierdziłam, że nie będę dzwoniła do mamy i uprzedzała jej, chcieliśmy zrobić im niespodziankę. Tak jak stanęliśmy na postój tak od tego momentu ja kierowałam aż do samego końca. Na miejsce dotarliśmy wcześniej, bo zegar wskazywał 4:36. Do szóstej postanowiliśmy zdrzemnąć się w samochodzie a potem iść do rodziców.
Pierwszy przebudził się Marcin, ale nie budził mnie, choć było dobrze po siódmej. Ja wstałam jakoś tak po ósmej, ale co się dziwić, oboje mało spaliśmy. W miarę się obudziłam i poszliśmy do mieszkania. Gdy tata otworzył nam drzwi, nie mógł w to uwierzyć, że przyjechałam ich odwiedzić. Od razu przywitałam się z tata jak i mama. Marcina to oni już znali, więc nie musiałam ich przedstawiać. Mama zaparzyła nam kawy i dała ciasto na stół. Nie mogłam jej odmówić, musiałam zjeść przynajmniej jeden kawałek, moja mama potrafiła świetnie piec. Skusiłam się na rafaello, a chłopakowi nałożyłam CzyBit. Pochwaliłam się mamię że jestem zaręczona z Marcinem, a mama bardzo się ucieszyła.
- Wkrótce możecie się spodziewać zaproszenia na ślub. Myślę że tak do roku się wyrobimy.
- Tak na pewno. - wtrącił się Marcin.
- Mamo?
- Tak?
- Czy my moglibyśmy się przespać teraz, bo przez całą noc nie spaliśmy.
- Tak, oczywiście córeczko. Idźcie na górę.
- Dzięki Mamuś.
Dałam jej całusa i poszliśmy się położyć. O 15 mama obudziła nas na obiad, zwlekliśmy się z łóżka i posłusznie zeszliśmy na dół, do jadalni. Mama pamiętała jakie było moje ulubione danie z dzieciństwa,
w sumie co teraz jest - zupa pomidorowa z ryżem i własnoręcznie robione krokiety z kapustą i grzybami. Zjadłam dwa talerze zupy i 3 krokiety, natomiast Marcin trochę mniej. Postanowiłam pokazać mamie zdjęcia z Giewontu i ogólnie z gór. Rodzice jak byli młodsi też się wspinali, dlatego teraz z ciekawością oglądali zdjęcia jakie im pokazywałam na aparacie. Było ich dużo, dokładnie 128 zdjęć, na jednych byliśmy razem a innych była panorama czy coś innego.
![]() |
| Zejście z Giewontu |
- Kotku, nie zdążyłem zrobić herbaty.
- Ok, ja zrobię. Idź już :))
Marcin wszedł zaraz po mnie a na stole leżał talerz wyśmienitych kanapek. Do czajnika nalałam wody i zaparzyłam herbaty. Po pół godziny narzeczony wyszedł z łazienki i usiadł koło mnie przy stole. Razem zjedliśmy kolację i wypiliśmy herbatę. Marcin jak i ja byliśmy bardzo zmęczeni, udaliśmy się do sypialni i położyliśmy się. Wtuleni w siebie usnęliśmy.
| Ciasto mamy - CzyBit |
![]() |
| Drugie Cisto - Rafaello |
----------------------------------------------------------------------
To już krótszy post, niestety. Mam nadzieję, że wam się podoba.
Miłego czytania
/ Wasza K ;*



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz